Trilogy 931

  • szt.
  • 5 490,00 zł / szt.
  • Niedostępny
  • Oblicz_raty_duckblue

Trilogy 931 - wzmacniacz słuchawkowy.

Moc wyjściowa: 800 mW/60 Ω, 200mW/300 Ω
Impedancja wyjściowa: 10 Ω
Impedancja wejściowa: 50 kΩ
Wzmocnienie (max): 18 dB
Pasmo przenoszenia: 20-20000 Hz (+/- 0,5 dB)
Zniekształcenia: 0,05%
Odstęp sygnał/szum: 85 dB
Pobór mocy: 16 W
Wymiary (W/S/G): 5/14/24,4 cm
Masa: 1,65 kg

Wzmacniacz słuchawkowy Trilogy 931.

Stereolife.pl:

"931 wygląda cudnie i sprawia wrażenie urządzenia zaprojektowanego tak, aby spełnić idealne założenia konstruktora. Patrząc na układ elementów na przedniej i tylnej ściance oraz radiator budzący skojarzenia z urządzeniami Dana D'Agostino, trudno myśleć o takim projekcie inaczej, jak tylko w kategoriach hi-endowych"

"Dla mnie sytuacja była jasna już po pierwszym odsłuchu z wykorzystaniem kilku dobrze znanych mi nagrań i dwóch par słuchawek - Beyerdynamiców DT990PRO i Sennheiserów HD 700. Wzmacniacz Trilogy zagrał tak, jak się spodziewałem - dojrzale, naturalnie i muzykalnie. W dobrze zbalansowanym przekazie słychać wiele elementów brytyjskiej szkoły brzmienia. Jest odrobina przyjemnie papierowego zabarwienia, szlachetnie wykończona góra pasma i mocny, choć nie przeładowany bas. Średnie tony nie są moim zdaniem wyeksponowane, ale na pewno nie przysłaniają ich skraje pasma. Dzięki temu dźwięk ma właściwe proporcje, a my możemy skupić się na samej muzyce, a nie na tym, jak równowaga tonalna zmienia się wraz z przeskakiwaniem między nagraniami i nausznikami. 931 gra wystarczająco neutralnie, aby można było mu zaufać. Od siebie dodaje co najwyżej niewielką ilość ciepła w zakresie średnich tonów i fantastyczną płynność, która bezpośrednio przekłada się na przyjemność obcowania z muzyką. Trilogy jest jednym z tych urządzeń, które audiofile nazywają lampowymi tranzystorami. Teoretycznie w środku nie ma tu szklanych baniek, a jednak w brzmieniu można zidentyfikować kilka elementów kojarzonych z konstrukcjami lampowymi. Jest ono bardzo plastyczne, bogate w barwy, głębokie i bardzo fizjologiczne. 931 bardzo lampowo obchodzi się także z mikrodetalami. Wysokie tony są pełne muzycznego planktonu, ale nie przeszkadzają. Słuchacz nie czuje się dzięki temu przeładowany informacjami. Nawet w muzyce elektronicznej te drobne detale zawarte w zakresie wysokich tonów nie wychodzą na pierwszy plan.
Kiedy już którąś godzinę z rzędu słuchałem muzyki na tym wzmacniaczu, przypomniały mi się fragmenty ostatniej recenzji przedwzmacniacza gramofonowego 1ARC Arrow autorstwa Krzysztofa Kalinkowskiego. Napisał on, że w brzmieniu tego urządzenia czuć ucho miłośnika winylu. Tutaj jest podobnie - wytrawnemu słuchaczowi potrzeba może pięć lub dziesięć minut, aby zrozumieć, że 931 to sprzęt zestrojony z dużym wyczuciem i smakiem, na dodatek przez człowieka, któremu dobrze znane są tajniki dwóch technologii - lampowej i tranzystorowej. Można wręcz odnieść wrażenie, że Nic Poulson potrafi na tyle sprytnie manewrować komponentami elektronicznymi, że jest w stanie wyczarować z nich brzmienie stanowiące mieszankę tych dwóch światów, i to bez używania lamp i tranzystorów w jednym urządzeniu" Wiecej TUTAJ.

Stereolife.pl

 

"...Trilogy 931 ma swoją tajemnicę – lubi stać cały czas pod prądem. Lubi także źródła dźwięku i okablowanie o ekstremalnej kulturze, zaznaczającej się ciepłocie i maksymalnej transparencji. Wówczas pokaże jaki sam potrafi być transparentny i jak dobrze ta transparencja miesza się u niego z prawdą o samym brzmieniu. Przejrzysty, bardzo dosłowny, super wyraźnie kreślący kontury i ujmujący realizmem jest ten wzmacniacz. Nie ma własnego czarowania klasą A ani własnego ciepła. Nie jest zarazem chłodny czy nawet neutralny, ani odrobinę też szorstki. Gra zawsze gładko i nieznacznie, ale po ciepłej stronie. W sam raz na tyle, by nikomu nie przyzsło do głowy nazwać go chłodnym czy nudnie neutralnym. Wspaniale bywa też muzykalny, ale cudzą muzykalnością, podobnie jak ciepło braną głównie z zewnątrz. Od siebie wnosi przejrzystość i realistyczny akcent dokładnego obrazowania. Ową gotycką klarowność krawędzi, nie gubiących się w obłościach ani pod barwną, grubo kładzioną fakturą. To dodaje mu rytmu, który wraz z przydaną mu szybkością stanowi o żywości i realizmie tak podawanej muzyki. Nie można się nudzić, nic nie będzie rozwlekane ani nieostre. Zarazem nic za ostre czy nienaturalnie chude. Jest ciało i jest kontur. A najwięcej krystalicznie czystego medium i wyraźnego obrazowania, aż po całkowity, bezdyskusyjny realizm. Realizm żywej przestrzeni, która przy dobrym źródle i okablowaniu będzie dominującą atrakcją.

Zdaję sobie sprawę, że na ostatnim etapie zarówno źródło jak i okablowanie użyte zostało wręcz ekstremalne, lecz dzięki temu poznaliśmy granice tego wzmacniacza. A właściwie brak granic. On niczego nie ogranicza i bardzo dobrze pasuje do różnych słuchawek. Trzeba mu tylko dać długo postać pod prądem i odpowiedni sygnał, a wówczas jest niezawodny. Od pierwszego dnia mi się spodobał, a ostatniego najbardziej. I tak chyba powinno być." Więcej TUTAJ

Trilogy 931 - wzmacniacz słuchawkowy