Islandia i jej córki / Islandia i jej synowie – muzyczna podróż bez końca. Część 2.

03-09-2026

              Islandia, to niewielka wyspa, lecz gdy zaczniemy podróżować po niej, w poszukiwaniu muzyki, szybko okaże się, że ta wyprawa nie ma końca.

Mieszkańcy wyspy są bardzo umuzykalnieni. Wielu z nich już od najmłodszych lat uczy się grać na instrumentach, aby najpierw wspólnie z rodziną, a potem ze znajomymi grać i śpiewać odwracając uwagę od nieprzyjemnej pogody za oknem.

Islandczycy wybudowali nowoczesną salę koncertową i Centrum Konferencyjne Reykjavik – ten nowoczesny kompleks nazwano Harpa.

 

                Harpa dostała się do prestiżowego grona 25 europejskich sal koncertowych – ECHO ( European Concert Hall Organisation ). Tu trzeba podkreślić, że nasza filharmonia NOSPR, wybudowana 3 lata później, jest również (od pięciu lat) wśród tych wyróżnionych sal koncertowych. ECHO ma swój projekt - ECHO Rising Stars, wspierający młode talenty, oraz promowanie muzyki do szerszego odbiorcy.

Omawiając poprzednio muzykę pochodzącą z Islandii, skupiłem się na niełatwej i chyba mało znanej twórczości Anny Thorvaldsdottir, bo Hildur Gudnadottir jest już bardziej znana i o niej się po prostu częściej mówi. Wciąż poszukując kolejnych wykonawców, trafiłem na kolejne nazwiska i muszę powiedzieć, że można tak chyba bez końca, ale wśród Islandczyków, pojawia się również nasz polska kompozytorka i pianistka – Hania Rani.

 

                 Olafur Arnalds - kompozytor, producent i multiinstrumentalista, współtwórca duetu Kiasmos, oraz zdobywca prestiżowej nagrody BAFTA za muzykę do serialu "Broadchurch"

Wspomniana wcześniej Hania Rani ma swój udział na płycie Olafura Arnaldsa - "Some Kind of Peace – piano reworks" w utworze "Woven Song – piano reworks"

https://www.youtube.com/watch?v=qC2zjZDLtuI

 

Ta płyta, to świat dźwięków, które powstają poprzez połączenie klasycznych instrumentów smyczkowych z ambientową elektroniką, śpiewem i fortepianem. Miesza się tam wiele stylów muzycznych. Mamy tam muzykę klasyczną, elektronikę, jazz, oraz muzykę alternatywną. Do tego projektu Olafur zaprosił 10 muzyków, aby we własny sposób pokazali jak widzą jego kompozycje.

Piosenka nigdy nie jest skończona. Utwór muzyczny może przybierać dowolną formę, ewoluować i oddychać wraz z każdym, kto go gra – Olafur Arnalds.

Inną ciekawą płytą Olafura jest "re:member".

             Na brzmienie tej płyty składają się trzy fortepiany, kwartet smyczkowy, syntezatory oraz elektroniczne bębny i efekty. Wykorzystując oprogramowanie Stratus Pianos, islandzki artysta kontroluje grę trzech instrumentów. Tradycyjny sposób gry odpowiada za sterowanie centralnego fortepianu. Dwa pozostałe emitują dźwięki zależne od głównego instrumentu i jednocześnie modyfikowane są na żywo przez algorytm. Dzięki tej rewolucyjnej technologii, którą Ólafur Arnalds przez dwa lata opracowywał wspólnie z inżynierem dźwięku Halldórem Eldjárnem, może z pełną swobodą oddać nam muzyczny obraz w postaci pięknych i delikatnie płynących dźwięków.

             Innym muzykiem Islandzkim jest Vikingur Olafsson, bardziej znany w kręgach muzyki klasycznej, ale często wyłamujący się z tych sztywnych ram. Ma na koncie projekty w których zapraszał innych muzyków do współpracy. Doskonałym przykładem jest płyta "From Afar Reworks".

           Zaprosił do niej muzyków, by przedstawili ich własne interpretacje muzyki, którą kiedyś skomponował. Natomiast wcześniejsza płyta "From Afar" jest wynikiem spotkania z węgierskim kompozytorem, pianistą i pedagogiem – Gyorgy Kurtagiem. Płyta zawiera 2 razy po 22 utwory. Pierwsze 22 są wykonane na pianinie, które towarzyszyło Vikingurowi o dziecka. To na nim się uczył grać i choć w domu był jeszcze fortepian Steinway, to był on wiecznie zajęty, a to przez matkę udzielającą lekcji, czy przez ojca architekta, kompozytora. Bardzo szybko Vikingur polubił dźwięk tego pianina i z biegiem czasu zaczął odkrywać jego możliwości. Dlatego w tej chwili możemy porównać, słuchając tej płyty, jak brzmi jeden instrument, a jak drugi, na tych samych utworach. Na płycie "From Afar" mamy utwory Bartoka, Schumanna, Brahmsa, Mozarta, Ades, Birgisson, Kaldalons, oraz J.S. Bacha zaaranżowane przez Kurtaga i Vikingura Olafssona. Mamy też kompozycje Kurtaga, napisane specjalnie dla Vikingura. Jest też utwór J.S.Bacha grany przez Vikingura i jego żonę – Halle Oddny Magnusdottir. Deutsche Grammophon wydało (19 lipca 2024r.) pojedynczy utwór z kolejną kompozycją J.S.Bacha wykonany przez to małżeństwo.

https://youtu.be/3qepLsSMGsU?si=lMyj9_7qgAEVC2GM

 

                   W październiku pojawiła się EP-ka, na której jest komplet 6 utworów w ten sposób wykonanych. Warto pamiętać o tym i zapisać sobie do swojej kolekcji w streamingu, lub kupić płytę. Idealna propozycja na jesienne wieczory.

                   Jest też jeszcze jedna płyta, którą tu omówię w kilku zdaniach. Bierze w niej udział Hania Rani. Ta płyta to "Reflections" – Olafsson skupia się na twórczości Debussyiego i wcześniej niepublikowanych utworach, które nie pojawiły się na płycie "Dabussy- Rameau". To medytacyjne przeróbki współczesnych muzyków, oraz jakby prywatne nagrania, o innej jakości brzmienia – pianino. Specyficzny przydźwięk, rodzaj pogłosu, czy stukanie mechanizmu pianina jaki nam towarzyszy na tej płycie, to pewien środek wyrazu jaki zastosował Vikingur, aby jeszcze bardziej przybliżyć nam muzykę klasyczną, zwaną też poważną. Vikingur robi to w sposób przemyślany, ale też nie skomplikowany. Pozwala nam zanurzyć się w kompozycjach Rameau i Debussyego, ale przepuszczonych przez filtr nowoczesności. Ta płyta jest dla mnie szczególna, bo w pewnym sensie buduje coś w rodzaju mostu, który ma połączyć słuchaczy muzyki klasycznej i tych którzy dopiero zaczynają nieśmiało szukać, w tym niełatwym środowisku czegoś dla siebie. To genialny ruch, aby nie zanudzić słuchaczy klasycznymi wykonaniami.

Warto posłuchać jak zaaranżowała Hania Rani utwór "La damoiselle elue" – Claude Debussy i porównać do tego, który zagrał w bardziej klasyczny sposób Vikingur na swojej płycie Debussy – Rameau.

 

                Pewnie ktoś teraz się zastanawia, skąd się wzięła Hania Rani wśród Islandczyków. Nie znam odpowiedzi, może wspólne wydawnictwo Deutsche Grammophone, może przypadkowe spotkania w studiach nagrań, czy zwykłe kontakty mailowe i telefoniczne. Mogę od siebie dodać tylko, że Anna Thorvaldsdottir i Hildur Gudnadottir wspominały o muzycznych inspiracjach i poszukiwaniach i jak wielką rolę odegrała muzyka naszych kompozytorów – Krzysztofa Pendereckiego i Henryka Mikołaja Góreckiego.

https://youtu.be/2_FXU8SyVQM?si=YRoW_5YRDLaBQxch

https://youtu.be/1OtVE1swHto?si=2BoPqmPM3pXhrWla

https://youtu.be/ZTmspJxshEg?si=x4fkaH849HxoPZrB

 

             Posłuchajmy płyty Krzysztofa Pendereckiego Sonoristic, lub Metamorphosen, gdzie na skrzypcach gra Anne Sophie Mutter, a towarzyszy jej Londyńska Orkiestra Symfoniczna, czy też Symfonii No. 3 - "Symfonii pieśni żałosnych" - H.M. Góreckiego, a z pewnością przejdzie nam przez myśl, że taka muzyka, nie mogła powstać gdzieś na południu Europy, a raczej bardziej w jej północnych rejonach, a im dalej na północ tym bliżej nam do Islandii. Muzycznie potrafimy być bardzo blisko Islandii.

 

                                                                       Johann Johannsson

            Jeśli oglądaliście film Sicario i poruszyła Was tam muzyka, która wypełnia idealnie jakby puste przestrzenie, muzyka która "popycha" obrazy, muzyka która momentami przeraża, zostaje nam w głowie, ale nie jest to piękna melodia, którą możemy potem sobie nucić. Jeśli tak odebraliście tą muzykę, to dobrze, bo tak właśnie komponuje Johann Johannsson – kompozytor, laureat Złotego Globu, autor i producent muzyki elektronicznej i klasycznej. Twórca ścieżek dźwiękowych do wielu filmów. Nie sposób omówić jego twórczości w kilku zdaniach, ale można wskazać pewne kierunki jakimi podążał zmarły przedwcześnie kompozytor. On również podziwiał w młodości twórczość Henryka Mikołaja Góreckiego, Johna Cage'a, oraz Estończyka Arvo Parta

           Debiutował w 2002r. Albumem "Englaborn". Po wydaniu kilku autorskich płyt podpisał kontrakt ze słynną wytwórnią Deutsche Grammophon, gdzie w 2016r. wydał swój szósty album "Orphee". Głośna była też jego kompozycja "Drone Mass" (Msza dronowa), której premiera odbyła się w nowojorskim Metropolitan Museum of Art. W 2017r. Johannsson wystąpił na festiwalu Solidaryty of Arts w Gdańsku. W Polsce bywał juz wcześniej, a można go było usłyszeć na krakowskim Sacrum Profanum, czy gdańskich Dniach Muzyki Nowej.

Johannsson współpracował z wieloma muzykami i kompozytorami, m.in. z Hildur Gudnadottir, która brała udział w aranżacji niektórych utworów, grała na wiolonczeli i była współproducentem – np. muzyki do filmu "Mary Magdalene"

                Nad muzyką do filmu "Arrival" Johann Johannsson zaczął pracę ze scenariuszem w ręku, inspirując się przy tym zawartą w nim koncepcją języka. Poszukiwania doprowadziły go aż do awangardowego twórcy, jednego z pionierów muzyki elektronicznej - Karlheinza Stockhausena. W filmie, w którym tak ważna jest komunikacja, podkreślenie wagi głosu wydaje się rozwiązaniem bardzo ciekawym. Stąd dziecięcy głos, zapętlony, nadający rytm, niczym dziecko uczące się nowych słów. W innym miejscu zastosowana polifonia na tle smyczków oddaje nam delikatną strukturę, z którą mamy do czynienia – z próbą kontaktu z czymś nieznanym, z czymś co może być niebezpieczne, lub pomocne i przyjaźnie nastawione. Johannsson idealnie buduje nastrój tej niepewności, ciekawości i jednocześnie chęci porozumienia się z nieznanym.

 

Na sam koniec zostawiłem moim zdaniem najlepsze. Tylko czy można tak powiedzieć – koniec, o muzyce z Islandii?

                                                                         Gyda Valtysdottir

Gyda Valtysdottir zyskała sławę dzięki elektronicznym eksperymentatorom zespołu Múm. W pewnym momencie opuściła jednak zespół, aby kontynuować naukę jako wiolonczelistka, uzyskując podwójny tytuł magistra w Musik Akademie w Bazylei, zarówno jako muzyk klasyczny, jak i muzyk grający na zasadzie swobodnej improwizacji. Uczył ją szwajcarski wiolonczelista Thomas Demenga, który studiował m.in. u Mścisława Rostropowicza. Od tego czasu podróżowała z barwną paletą muzyków, w tym z The Kronos Quartet, Josephine Foster, Damien Rice, Colin Stetson, Jónsi (znany z Sigur Ros), Skúli Sverrisson, Ólöf Arnalds, Ben Frost, Aaron i Bryce Dessner (z The National) i artysta wizualny Ragnar Kjartansson.

https://youtu.be/zfXMc9tcIq8?si=bUuNW-vpYfWg90eN

 

 

           W 2017 roku Gyda wydała album Epicycle. Klasyczne wykształcenie muzyczne pomagało jej z lekkością poprowadzić nas przez kompozycje Schuberta, Schumanna i Messiaena, ale także kompozytorów bardziej eksperymentalnych, takich jak Harry Partch i George Crumb. Muzyka rozciągająca się w rzeczywistości na dwa tysiące lat, ponieważ obejmuje także dzieło XII-wiecznej przełożonej, erudytki i kompozytorki Hildegardy von Bingen oraz „Seikilos Epitaph”, najstarszą zachowaną kompletną kompozycję muzyczną, datowaną na około 100 rok naszej ery. Gyda nadała tej kompozycji wyjątkowy charakter, jakby kołysząc się z nią, delikatnie i niezwykle twórczo.

 

https://www.youtube.com/watch?v=Xj0H37FpukQ

 

Tłumaczenie tekstu Seikilos Epitaph - "Jam wizerunkiem kamiennym, Seikilos mnie tutaj postawił, Bym nieśmiertelnej pamięci znakiem pozostał na długo. Bądź widoczny, póki żyjesz, Niczym nazbyt nie smuć się; Chwilę bowiem żywot trwa, Kresu dlań zażąda czas."

           Trzy lata później powstaje album Epicycle II. Gyda zebrała do tego projektu, swoich znajomych muzyków, z którymi spotykała się przy różnych okazjach i uczestniczyła w ich muzycznych dokonaniach. To m.in. Anna Thorvaldsdottir, Skuli Swerrisson (jej mentor i przyjaciel), oraz Olof Arnalds z piękną balladą "Save To Love". Tak można by było dalej wymieniać, ale zachęcam do posłuchania, bo żadne słowa nie są w stanie przygotować nas na to, co zastaniemy na tej płycie.

"Air to breath" - https://youtu.be/bUrtmOUDTv4?si=bOm3LkccVcgcv95V

Zanim jednak album Epicycle II ujrzał światło dzienne, Gyda Valtysdottir stworzyła 9 kompozycji i nazwała je "Evolution". Posłuchajmy tej płyty z uwagą, tak aby nam nie umknęła jej specyficzna technika gry na wiolonczeli, aby jej głos dotarł do nas w pełni. Zaskakujące jest to, że płyta była nagrana nie na Islandii, a w Nowym Yorku i Los Angeles. Czy to słychać, na tej płycie? Nie wiem, ja słyszę tam wciąż Gydę - islandzką kompozytorkę, która wydaje kolejna płytę i wciąga nas w swój tajemniczy, delikatny świat dźwięków.

                Czwarty album (nie licząc prac nad muzyką do filmu) zatytułowany OX wydany w grudniu 2021r. To niezwykle intymnie potraktowane dzieło. Już sama okładka, nadaje nam obraz jak blisko Gyda nas dopuszcza.

Jej głos, momentami niepewny i drżący, przypomina głos malej dziewczynki, jakby kruchy i łamliwy, co w zestawieniu z wiolonczelą, czy z resztą instrumentów, tworzy niesamowity kontrast. Czasem jest to śpiew, czasem to melorecytacja, ale ta spójność we wszystkich utworach światczy o tym, jak dojrzałą kompozytorką i wykonawczynią jest Gyda.

Zwróćmy uwagę na utwór In Corde - to ponownie, jak w przypadku ostatniego utworu z płyty Epicycle, adaptacja XII-wiecznego hymnu autorstwa mistycznej zakonnicy Hildegardy Von Bingen. Utwór ten, jest niezwykle bogaty, początkowo spokojny fortepian z dodanym pogłosem, smyczki z głosami goniącymi się nawzajem, tworzą piękny i niesamowity efekt. To wszystko w pewnym momencie wzmocnione efektem instrumentów elektronicznych (Yamaha VSS 30).

Ta płyta jest też chyba najlepiej zarejestrowana, tak jakby Gyda chciała nam oddać wszystkie dźwięki, abyśmy nic nie stracili z tego niezwykle bliskiego kontaktu z jej muzyką.

Harpa live – utwór "Alphabet", otwierający płytę OX https://www.youtube.com/watch?v=Bu3UipztVFY

 

                 

             Najnowszy album zatytułowany "Mother Pearl", jest jakby kontynuacją albumu "OX", ale tu mamy chyba więcej zadumy, melancholii i jakby malowania dźwiękami w jasnych pastelowych kolorach. Nieco zamglone i niedopowiedziane obrazy tworzą muzyczną całość. Płyta jest bardzo spójna i skłania raczej do głębszego wejścia w kompozycje, niż tzw. słuchania przy okazji. Dobrze jest usiąść i w pewnym skupieniu śledzić jak powstają poszczególne plamy – plamy dźwięków. Płyta wydana w marcu 2026r. i przyznam że lubię wieczorem, tak do poduszki założyć słuchawki i wyciszyć się przed snem. Bardzo gorąco polecam!

            Jest pewien utwór, o którym wspomnę na koniec i oczywiście gorąco polecę. Utwór zaaranżowany przez Gydę Valtysdottir na płycie "Silfur" – Dustina O'Hallorana - to amerykański muzyk, kompozytor. Co ciekawe cała płyta była nagrywana w 2020r na Islandii, a tylko Constellation Nr2 został nagrany w Berlinie w 2019r. W tym czasie prawdopodobnie Gyda mieszkała w Berlinie. https://youtu.be/5Qp6IHc9GII?si=BiW6EnlzMlHnbqHQ

            O muzyce pochodzącej z Islandii można by jeszcze wiele słów napisać. Mam nadzieję, że w jakimś minimalnym stopniu zachęciłem do słuchania i przyjrzeniu się islandzkiej scenie muzycznej – a dzieje się tam naprawdę dużo.

 

 

 

         Autorem tekstu jest Marcin Szatkowski, meloman, audiofil, wielki miłośnik muzyki ze szczególną pasją do muzyki dawnej. Marcin ma wykształcenie muzyczne, jest stałym bywalcem koncertów z muzyką klasyczną i jazzową, a także producentem pięknej, autorskiej biżuterii projektowanej przez jego żonę Beatę Sachanek-Szatkowską.

Polecane artykuły
Islandia i jej córki - muzyczna podróż w głąb czarnej dziury
Islandia i jej córki - muzyczna podróż w głąb czarnej dziury
03-07-2024
   Prawdopodobnie na pytanie, kto ze znanych muzyków pochodzi z Islandii, padnie odpowiedź Bjork i Sigur Ros. Zgadza się, to wybitni artyści, którzy przez lata kreowali scenę muzyczną i mieli ogromny wpływ na twórczość innych muzyków i zespołów. To jednak tylko wierzchołek góry...